1. Sweet koniareczkisweet koniareczki czyli dziewczyny jeżdżące konno
i mówiące (często też tak piszą w internecie), że bardzo kochają konie,a jej kucyk ją bardzo kocha, i za nią tęskni. Jeżeli ktoś z was nie widzi w tym nic złego to już tłumaczymy o co chodzi. Zwierzęta nie mają uczuć takich jak ludzie. One nie odczuwają miłości, tęsknoty, nienawiści. Jeżeli jakieś zwierzę cieszy się na twój widok to wynika to z tego, że szanuje cię jako członka stada i jest do ciebie przywiązany. Zero miłości czy tęsknoty. Niektórzy nie mogą się z tym pogodzić, ale taka jest prawda. Sweet koniareczki często także twierdzą, że np. wędzidło to zło, że to boli konia. Owszem boli, jeżeli ktoś szarpie wodze. Niektóre są też bardzo wrażliwe na tak zwaną (chyba) twardą rękę, czyli trzymanie wodzy bez ruszania rękami. Niektóre jeszcze mówią, że są zaklinaczami końmi, bo coś tam. Takim osobom mówimy NIE.
2. Internetowe instruktorki
Chyba każda osoba która dodała zdjęcie/filmik z jazd spotkała się z jakimiś komentarzami typu "pięta w dół, szarpiesz konia" itd. Nie lubimy tego ponieważ jeżeli robiłybyśmy coś źle to trener by nam zwrócił uwagę. Tak samo gdy jesteśmy na treningu i obok jest jakaś dziewczyna na lonży i mówi co robimy źle. Albo mówi swojej instruktorce, że nie umiemy jeździć, a sama dopiero zaczyna. :') To jest naprawdę żałosne, ponieważ jest mniej doświadczona od nas a nas poucza.
3. Zapinanie popręgu
zapinanie popręgu samo w sobie nie jest złe, ale jeśli trzeba zapiąć popręg koniowi (koniu, nie wiem jak napisać XD) , który się go boi to już nie jest takie fajne i proste. Koń kopie, wierzga i próbuje dębować. Po pierwsze koń może zrobić coś sobie, a także nam. Dlatego uważamy, że jeżeli koń się boi popręgu, i nie dajemy sobie z nim rady to lepiej poprosić trenera o pomoc. :)
4. Upadki
Chyba większość jeźdźców nie lubi upadków. Są niebezpieczne i nie przyjemne. Przez upadek można zostać inwalidą i zakończyć ten cudowny sport. Pozostaje wtedy tylko praca z ziemi i odwiedziny w stajni. Żeby nic sobie nie uszkodzić zalecamy kupno kasku jeździeckiego/ toczku, oraz kamizelki ochronnej.
5. Amatorska woltyżerka
Gdy trener każe nam robić różne akrobacje na koni nie jesteśmy zbyt zadowolone. Wolimy cieszyć się jazdą, postępami a nie np. młynkiem, martwym indianinem czy jeszcze innymi wymysłami trenera. Avie nie lubi tego także dlatego, że podczas robienia "akrobacji" prawie by spadła z konia. ._. Naszym zdaniem te ćwiczenia to strata czasu, chyba, że ćwiczenia są poza czasem jazdy. :)
To na tyle w tej notce!
Trzymajcie się, trzy tony miłości!
Avie i Kajsiel



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz